Świadectwa


MOJA DROGA KRZYŻOWA W TYGODNIU MODLITW O TRZEŹWOŚĆ NARODU Drukuj

Panie Jezu, wyruszam na drogę krzyżową w Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu. Proszę Cię za ojców rodzin, aby byli świadkami wiary i trzeźwości.

I. Jezus na śmierć skazany - Panie, skazano Cię na śmierć. Piłat stchórzył, przestraszył się. Ten wyrok to ogromna niesprawiedliwość.

Na pielgrzymkowej drodze krzyżowej spotkałem ojca rodziny, alkoholika. Powiedział, że dziękuje Bogu za stoczenie się na dno, bo wtedy przejrzał i z czasem odzyskał wiarę.

II. Jezus bierze krzyż na swoje ramiona - Boimy się krzyża. Pragniemy od niego uciec, dopóki go nie pokochamy.

Mój ojciec Mieczysław prowadził nas, pięciu braci, od najmłodszych lat do oddalonego kościoła. W domu widzieliśmy go, jak modli się klęcząc.

Więcej…
 
WCZORAJ, DZISIAJ, JUTRO... Drukuj

Jestem DDA. Mój ojciec pił od zawsze, tak to pamiętam. Kiedy Pan Bóg upomniał się o mnie w wieku 17 lat, podjęłam wyzwanie, jakim było podpisanie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Na całe życie, nie na rok. Przecież życie jest na serio, nie ma próbę! Ten wybór stał się po prostu stylem mojego życia: na trzeźwo.

Wtedy też poznałam mojego męża. Wiedziałam, że jest człowiekiem zupełnie różnym od tych wszystkich mężczyzn, których znałam: słowny, odpowiedzialny, konsekwentny. Zupełne przeciwieństwo mojego ojca.

Spadek, jaki dostałam z domu, to brak poczucia własnej wartości, ciągła niepewność, emocjonalne zamrożenie, potrzeba kontroli przyszłości i zamartwianie się różnymi sprawami. Ale nie zostałam sama. Pan Bóg stawiał na mojej drodze ludzi, którzy mieli dla mnie dobre słowo, pokazali, że można żyć inaczej, „oswoili mnie"...

Więcej…
 
PRZEBACZENIE UZDRAWIA Drukuj

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Mam na imię Barbara. Jestem żoną alkoholika. Mój mąż był dobrym człowiekiem, dobrym mężem i ojcem. W pewnym momencie życia zagubił się, a nie chciał od nikogo pomocy. Wódka odebrała mi męża a dzieciom ojca, wyzwalała w nim najgorsze instynkty. Dzieci i ja nie rozumieliśmy, dlaczego tyle złego nam wyrządza. Ten ból i żal powodował, że zaczęłam bardzo chorować. Miałam pięć operacji, dzieci zaczęły opuszczać się w nauce. Czuliśmy ogromny żal, dlaczego on nam to robi?! Przecież go kochamy, staramy się mu pomóc .W naszym życiu był chaos, nic nie można było zaplanować, ciągłe awantury i piekło. Jak modliłam się z dziećmi, to było jeszcze gorzej. Trafiłam na rekolekcje ks. Macieja Figury. Jego słowa były bardzo stanowcze; mamy się modlić mimo wszystko. Modliłam się, ale jak zaczął wyżywać się na dzieciach, to prosiłam: Panie Boże, jeżeli mam się za niego modlić, to mi pomóż, bo sama już nie mogę... Wtedy, usłyszałam w sercu słowa: Popatrz w jego oczy.

Więcej…
 
SZEROKO OTWARTE BOŻE RAMIONA Drukuj

Mam na imię Wojtek i jestem alkoholikiem. Jestem mężem i ojcem pięciorga dzieci oraz właścicielem małej firmy remontowo-budowlanej. W tym roku minęło 20 lat mojej abstynencji.

Mój pierwszy kontakt z alkoholem miał miejsce w wieku 11 lat. Bardzo mi się to spodobało. Wypity alkohol powodował, że siebie oraz to, co mnie otaczało, widziałem w bardziej kolorowych barwach.

Nie akceptowałem siebie. Mój tata był wiecznie niezadowolony ze mnie. Chciałem być kimś zupełnie innym i alkohol pomagał mi to osiągnąć. Z zakompleksionego chłopaka stawałem się tzw. „duszą towarzystwa". Bardzo szybko, bo w wieku 19 lat, stałem się uzależniony. Na początku piłem tylko w weekendy, ale później zacząłem wyznawać zasadę: „jeśli wódka w pracy szkodzi, porzuć pracę, o co chodzi". Założyłem rodzinę, urodziło się nam pierwsze dziecko. Po dwóch latach okazało się, że nasza córka jest poważnie chora. To tylko spotęgowało chęć topienia swoich problemów w alkoholu. Nasze małżeństwo zaczęło mocno utykać. Z czasem coraz trudniej udawało się nam z żoną znaleźć jakąkolwiek nić porozumienia. Wódka, awantury, uciekanie z domu. Błędne koło. Tak minęło 8 lat naszego małżeństwa. Nie byłem w stanie dalej tak funkcjonować. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, ale nie wiedziałem jak. Myśl o zaprzestaniu picia pojawiała się każdego ranka, ale wieczorem, w miarę wypitego alkoholu, przestawała mieć jakiekolwiek znaczenie. Moja żona nie potrafiła już tego wszystkiego wytrzymać. Pewnego dnia zapakowała mnie kompletnie pijanego do taksówki i zawiozła do moich rodziców z informacją, że ma już tego dosyć. Był to spory kubeł zimnej wody, który wylała na moją, zapitą głowę. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Dzisiaj jestem jej bardzo za to wdzięczny, ponieważ otrzymałem potężny impuls do zmiany swojego życia.

Więcej…